H e r e z j e IV



N i c   n i e    w a r t e



Trzeba byś dobrym strzelcem    
Trafisz lekiem w  sedno 
Ustrzelisz chorobę niejedną


Ale jucha mściwa
Jam już w kołysce łeb urwał hydrze
Hydra starości mi życie wydrze

Już nie mogę
Zima zima zima
Kto z tobą wytrzyma

Wszyscy
Coś w sobie ma to
Że tak lubię lato

Malowana jesień
Na jesienie
Świat się mieni

Za późno wołasz
Młodości dodaj mi skrzydła
Bo mi starość zbrzydła

O forsę?
Powiedziała prawdę w oczy
Zgadnij o co bój sie toczy

A jak nie ma?
Złote serce jest na wagę złota
Dla kogoś kto ma złoto

Kulturalnie
Się rozliczą
Szerokiej drogi sobie życzą

Często
Nieraz w zdrowym rozsądku
Brak porządku

Gdy brak własnych
Stroimy się w cudze piórka
Gdy potrzebna jest podpórka

Moja ostatnia wola
Napiszcie mi na cokole
Że od śmierci życie wolę

Samoocena
Wiele pożytku nie było ze mnie
Że cie zaśmiecę przepraszam ziemię

A tak tam ładnie
Jakoś się nie zdarza
By ktoś tęsknił do cmentarza

Ale tylko od góry
Z wiekiem
Jam już pół człowiekiem

Zwierzenia pacjenta
Nic mnie nie parzy nic ziębi
Bom położon w grobu głębi

Medice
Non curabas te ipsum
Masz serce pełne gipsu

Na zbiorowej mogile
Napiszcie nam na postumencie
Żyliśmy na historii zakręcie

Chodź po ziemi
Bujałem w obłokach
Spadłem obity po bokach

Samoocena
Żyłem jak na miedzy ziele
Nie zdziałałem wiele

Przewrotny los
Marzyłem o migdałach niebieskich
Los zgotował mi żywot pieski

Do skowronka
Morda w kubeł
Woła wróbel

Nie narzekaj
Obyś uczył cudze dzieci
Gorszy zawód wywóz śmieci

Po naszemu
Z powodu dziury w moście
Most rozebrano
Do dziury pretensje roście

Może lepiej kremacja?
Darujcie mi cmentarną galę
Gdy już dokonam salto mortale

Kolej rzeczy
Życiowy elementarz
Narodziny - cmentarz

Coraz częściej
Gdy mnie zła wena ogarnie
To jakoś mi cmentarnie

Nie ukrywaj
Powiem wam skrycie
Cieszy mnie życie

Ciesz się czym masz
Starość nie radość
Gdy życia się ma dość

Ostateczna prawda
Powiedział mi onkolog
Przed tobą prolog

Maksyma
Wszyscy pomału
Zbliżamy się do finału
Dzisiaj jutro lub pojutrze
Kosa nos nam utrze

Parafraza
Jestem za a nawet przeciw
Życie tak szybko uleci

To też Polska
Tu bociany tam bociany
Z boćków kraj nasz znany

I pełna  piersią                                                                                   Gdy oddycham pełnią lata
To mój smutek gdzieś ulata

Puk puk puk
Śmierć puka
Zaczekaj: do trzech razy sztuka

Podwójne życie?                 
Żyje się raźniej
Gdy ma się wyobraźnię

Zależy gdzie przecinek
Z bogactwem bieda się spiera
U której liczniejsze zera

Zrównani?
Bogaty i biedny mają kłopota
Obaj marzą o bryle złota

Boś gapa!
Z pustego Salomon nalewał
Ja nie mam nawet z tego

Pewnie tylko dla bogatych
Bogaty i biedny spierali się o to
Dla koga Stwórca stworzył złoto

A co oblicza ubogi?
O złocie myśli wciąż bogaty
W trumnie obliczy straty

Nic nowego
Nawet osoba najbardziej bogata
Otrzyma kiedyś od kostuchy mata

A to szelma
Miał bogactwo i dobre nazwisko
Kostucha zabrała mu wszystko

Nieszczęścia chodzą parami
Bogaty i biedny w jednym stali domu
O swoim stanie nie rzekli nikomu
Bogaty ze strachu a ze wstydu biedny
Jaki powód nieszczęścia wszystko jedno

Matematycy
Bogaty
Oblicza straty
Ubogi
Los srogi

Pieniądze nie dają szczęścia
Sposób na nędzę
Worek pieniędzy
Sposób na szczęście
Kochać najczęściej

Przez ucho igielne
Pan Bóg stworzył biednych
By zaludnić nimi niebo

Mój sąsiad
Jestem niezmiernie rad
On ma tyle wad

Mają coś z sobą
Cudze błędy i cudze żony
Są pełne uroku

Wspólni przodkowie?
Człowiek i świnia mają te same geny
Człowiek niektóre od hieny

Może się wylał?
Straciłem talent
Gdy wysechł atrament

Mimo to
Upadł tak nisko
A dostał mu stanowisko

Opozycja
To oczywista
Nonkonformista

Jednym okiem
Innych poucza
Na siebie patrzy przez dziurkę od klucza

Gdy jest ładna?
Służę
Anielicy w ludzkiej skórze

Chyba ruchome piaski
Wiara przenosi góry
Musi być niewzruszona jak góra

Nie dam się na złość
Choć mój żywot pieski
Żył będę do grobowej deski

Żebrak?
Dusi grosze              
W trzosie

Tylko komu je dać?
Ustanowić należy nowe odznaczenie
Aureolę w nagrodę za cnoty wieniec

Piszę krótko!
Jestem małomówny
To mój walor główny

Wewnątrz była pustka
Ujrzałem w nim taką głębię
Zapisana była na gębie

W jednym stali domku
Płytkość duszy i głębia
Nieraz się zazębie

 Niech odpoczywa w pokoju
Źle mu nie życzę niech wyzionie ducha
Nie będzie go więcej straszyła kostucha


Też tak uważam
Gdy ładna dziewczyna zaprzecza faktom
Zaprzeczać jej jest nietaktem

Ja nie jestem siwy
Obyczaje surowe
Im siwszą ma głowę

Cieszy oko i ucho
Cudza porażka
Piękna jak ważka

Brzydula i rudzielec
Podarowałem brzyduli zwierciadło
Po co nie zgadło

Nie cały umrę
Moje fraszki są nieśmiertelne
Chyba  że piorun w serwer trafi celnie

Bądź normalny
Człowiek osobliwy
Dziwi

Biedna Matka Ziemia
Sześć miliardów duplikatów
Czy to nie za wiele?

I vice versa
Aniołowie zazdroszczą ludziom
Fruwanie jest bardziej męczące

Czasem w chorej
Fraszki powstają w korze
Dzięki ci Panie Boże

To nie oglądaj się
Zanim się obejrzy człowiek
Już po życiu jest połowie

Filozofia muchy
Lepiej być w smole
Niż w rosole

Zakalec dla głodnych też dobry
Co upichcę to zakalec
Grozi mi literacki palec

Jakie to proste
Dobierz rym dobierz treść
Treści między rymy zmieść

Stare jak świat
Tylko pasta kiwi
Buta uszczęśliwi

Nie tłumacz się
Rozlał mi się w komputerze atrament
Dlatego w tych fraszkach taki zamęt

Nauka wzniosła
Gdy młodzi
Wódka nie szkodzi
Wielolatki
Kładzie na łopatki

Ale niewielka
Wódka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz