H e r e z j e IIII



M ą d r o ś c i   w s z e c h c z a s ó w

Spuścizna
Ruszali z posad bryłę świata
Została po nich pamięć kata

Moje tak
Pieniądze nie dają szczęścia
Cudze

Uszanuj swoją osobę
Nie pluj pod wiatr

Rzuć im kość
Politycy jak psy
Dzieli je kość niezgody

Bądź skuteczny
Jeśli opluwasz
Napij się jadu

Dołożyć im
Modlę się o koniec świata
By zniszczył moich wrogów

Alfa i omega
Gdzie kończy się myślenie
Tam zaczyna się ideologia

Nie ma tego złego
Przyjdzie walec i wyrówna
Pozostanie urok cmentarzy

A krótkie?
Długie życie
Lepiej przygotowuje do śmierci


Chwalę wyznawców
Są wyznawcy niezłomnych zasad
Niezłomnych choć bez wartości

Prawica?
Umizgał się do Pana Boga
Licząc na władzę

W naszych czasach
Optymista?
Brzmi pesymistycznie

Coś z ekonomii II
Zaleta korupcji
Zwiększa obieg pieniądza

Coś a Owidiusza
Nie cały zginę
Gdy mi na grobie posadzą roślinę

Przepowiednia Nostradamusa
Byliśmy pawiem i papugą
Będziemy dymną smug

Fraszka makabryczna
Kocha się i po śmierci
Gdy z kolejnym myśli się o zmarłym

Nie zasłużyłam na to
Nie zapomnijcie o mnie
Gdy znajdę się w mogile zapomnienia
 Fraszka makabryczna II
Niech cie ziemia pochłonie
Okrzyk kostuchy


Szczera modlitwa
Diabeł dyżurny szepcze mu do ucha
Módl się o jego zgubę Pan Bóg cie wysłucha

Polsce?
Cudze sukcesy podcinają nam skrzydła
Stąd tylu upadłych aniołów

Powszechne
Niejedna gwiazda się zapala
Gasząc inną

Towarzysz?
Gdyby nie człowiek
Diabeł nie miałby racji bytu

Podręcznik historii
Zniszczyć przeciwnika
Oto cała polityka

Coś z rybactwa
U ustach ma pełno ojczyzny świętej
Niby dżdżownice wyborcze przynęty
  
Oby nieskuteczna
Życie narkotyk
Choroba kuracja odwykowa

Też piknie
Ideały jego bystre
Głosi prawdy oczywiste

Aplauz
Przemawiał tak wzniośle
Że dostał brawa jedno(głośne)

Anioł polityki?
Nie odmawia przysług
Nawet gdy go nie proszą

Na giełdzie polityki
Akcje śmieciowych polityków też idą w górą
Także w wyniku spekulacji

Pytanie na czasie
Pośród roju apostołów
Ilu jest judaszów

Uniwersum
W każdej dziedzinie
Podkładają świnie

 W drodze do władzy
Zyskać można wiele
Głosząc prawdy oczywiste

Urok władzy
Jej patrzenia sposób
Zniewala wiele osób

Muzyka po prostu
Taka abstrakcja
A ile treści

Do kwadratu
Śmierć bez grobu
To prawdziwa śmierć

Nie daj się nabrać
Głosiciele wartości
Mają najczęściej pakt z diabłem

I tu polityka
Choroba
Zamach stanu bakterii

Samotność we dwóch
Nigdy nie jest się samotnym
Partnerem diabeł dyżurny

I tu matematyka?
Jeśli jest głupota do potęgi
Czy można z niej wyciągnąć pierwiastek
 
Więc cieszmy się
Belka w oku bliźniego
To duża pociecha

W dzisiejszych czasach
Każda plamę da się wywabić
Także na honorze

Pogrzeb
Ostatni rzut na taśmę
Gdy życia światło zgaśnie

Grawitacja władzy
Taką miał siłę ciążenia
Że załamał się pod nim tron
 
Częsty przypadek
Tym więcej w nim zera
Im szybciej rośnie mu kariera

Nadzieja w Bogu
Modli się o pomstę do nieba
Bo mu naród władzy nie dał

A nadejdzie !!
Taka o ludziach opinię mam niestety
Że czekam na uderzenie komety

Brak cenzora
Poodkręcano słów kurki
Pomyje leja się ciurkiem

Ma słaba głowę
Tyla się skrada na piedestał
Że ten rachować już przestał

Są dowody
Z wolności słowa korzystają miernoty
Mądry radził sobie bez tej cnoty

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz