H e r e z j e I




  P  o   l   i   t   y   c   z   n   i  e

Marsz marsz Polonia
Pomyślny wiatr zawiał w żagiel
Przywiał pralnie saloon i magiel       

Gdzie nie spojrzysz
Jak wielka kohorta
Ma za skórą czorta

Nihil novi
Reformują jak w październiku Lenin
Przybywa im forsy w kieszeni

Prawda wyszła na jaw
Ni królowa ni prezydent
Nie uznają polskich przynęt

Współczesność
Niepohamowana żądza
Do seksu i pieniądza

Polskie radości
Największe radości rzucać kłody
Dorobić można zawsze powody

Maczam palce w polityce
I lewiczce i prawiczce
Zapaliłbym po świeczce

Falskiego?
Medyczny elementarz
Każdy medyk ma prywatny cmentarz

Plus odprawy
Czy fundusz czy kasa
Zarobki pierwsza klasa

Napoleon
Jest mały a wysoko sięga
Taka w nim rządzy potęga
Co nam zostało z tamtych lat
Wyrósł nam w Polsce tumor
Lekarstwem czarny humor

I innych
Zapanowała kobra
Za sprawą ciorta i ziobra

Niskie instynkty
Choć ma czoło osadzone nisko
Dybie na wysokie stanowisko

Potrzeba nam więcej posłów
Poselska gaża
Zaraża

Rządzi nami biurżuazja
Życie się beztrosko przędzie
Gdy posadka na urzędzie

Nasza rzeczywistość
Głosi taką politykę
Przeciwnika brać za grdyFraszka sprzed laty II
Zawsze się znajdzie jakiś Wołek
Który ci podstawi stołek

Nasze Indie
Nie tylko w Indiach pełno świętych krów
A nasze? Brak mi słów

Mamy za swoje
Nadeszły smutne czasy
Politycy bez klasy



Po śmierci
Wynieść na piedestał
Za życia tam nie stał

Nowa choroba
Pali nas zgaga
Pochodnia i flaga

Wołali
Na Wawel na Wawel
Bo inaczej do szabel

Polityce
Kość niezgody
Dodaje urody

To wystarczy
Wybierzcie mnie na posła
Jam mądrzejszy od osła


Też lekarstwo
Uszczęśliwcie lekarza łapówką
Niech wypija za chorych zdrówko

Tożsamość
Koperta w dłoni
Jak pistolet do skroni

Cicha mowa
Skuteczne dźwięki
Gdy mowa do ręki

Polityk?
Co noc mu śni się
Pozycja przy misie
Nasza
Polityka
Znaleźć haka na przeciwnika

Ale wie komu
Do grzbietu bydła
Historia czasem przypina skrzydła

Nie powiem
Blisko blisko blisko
Mam na języku to nazwiska
U lekarza
Gdy ci zależy na zdrowiu
Trzymaj kopertę w pogotowiu

Gradują
Wodzowie nie od razu
Pokazują polityczny pazur


Naród święty
Niejeden Polak się biedzi
Co by tu wyznać na spowiedzi?

Parafraza
Bo w tym cały jest ambaras
Aby władzę zdobyć zaraz

Zalety nieróbstwa                      
Całe życie się lenię
Więc mam czyste sumienie

Uważaj co mówisz
Kto ośmieli się mówić w imię  Boga
Już stoi u piekieł proga
    
W Toruniu?
Nasi pasterze
Biorą w dobrej wierze   

Stale wznosi
Wznosi się nam życiowa stopa
Nie u robola i u chłopa

Symbioza
Flagę i pochodnię
Połączyli zgodnie

Kiboli?
Wychowują marnie
Pasterze owczarnie

To ci zmartwienie
Przy biurku siedzi
Nieróbstwem się biedzi

Tragiczny związek
Związek ich bratni
Doprowadził do matni

Prosta prawda
Pożytek marny
Gdy charakter czarny

Cwaniak
Takich zajęć się tylko chwyta
Aby bliżej być koryta

W polityce
Bywa i takie kuriozum
Ma jednostronny rozum

W polityce
Myślą że to jest sokół
Kłaniają mu się wokół
Okazał się być jastrzębiem
Zapominają języka w gębie

Podobieństwo
Jak kura na wysokiej grzędzie
Siedzi urzędnik na urzędzie

Sejmowa?
Polityczna gęś gdy kopnie
Swędzi okropnie

Niedługo
I ten okrzyk się przyda
Bij Żyda!

Kasa cura te ipsum
Największe utrapienie kas
Tak wielu chorych pośród nas

Prosta prawda
Nie rzucaj perły między świnie
Świnia pozostanie perła zginie

Zadatek
Niejeden śle ukłony
Jako zadatek mamony
Gdzie się wspinasz?!
Do nieba prowadzi go drabina
Więc się wspina wspina
Aż tu szczebel pęka
Czeka go piekielna męka

Ciche marzenie
Wspina się na piedestał
Oby tam nigdy nie stał
   
Historia się powtarza
Gdy go wyniosą na wyżynę
Przeciwników zamieni w perzynę

Kijem ją
Zafundowała nam historia zadrę
Polityczna kadrę

Gorzko mi
Zwyczaj bardzo męski
Obchodzimy klęski

Finis
Dopóty trwać będzie ludzkie plemię
Póki cmentarze nie pokryją ziemię

W życiu bywa różnie
Jednym z nieba spada manna
Wołają  hosanna
Innych życie pędzi po grudzie
W trudzie trudzie

Polak w niedzielę
Dzień zaczyna przed ołtarzem
A zaś kończy w nocnym barze

Jam ofiarny
Umieram na serce
Ale mózg mój zdrowy
Przeszczepcie go
Któremuś posłowi

Prawdziwym Polak
Moja polska dusza
Pełna animusza

Coś z wieszcza
Jako piorun jego ramię
Tu złamie żebro tu szczękę złamie

Jak w wojsku
Czy niski czy wielki
Czeka na belki

Naród
Na znak pamięci
Dni porażek święci

Prawidłowość
Władza
Sobie dogadza

Polak?
Tyle mądrości w narodzie
Po szkodzie

Nie tylko kurza
Polityczna głupota
Jak kurza ślepota

Nasi pasterze
Dyżurują przy stajence
Kto da więcej

Pohamuj się
Oj będzie bieda
Gdy ci naród władzy nie da

Szkoda chłopa     
Im mniejszy ciałem czy duchem
Tym wyżej się wspina
Dostanie obuchem
Padnie chłopina

Nie skazuj palcem
Przywara brzydka
Trzymać się korytka

A sobie przypinają
Nie pasują do bydła
Orle skrzydła

W skrzydło go
Tam do kata
Niech nie wzlata

W polityce
Są półgłówki
I ćwierćgłowki

Pomnik jemu
Jak wielu ludzi zawdzięcza życie tyranowi
Nie posłał ich na szubienicę

Bratajmy się
Związek ich bratni
Doprowadził do matni

W politycznym maglu
Są słowa  śmieci
Nie ma jednak wysypiska

Trochę analogii
Żyd wieczny tułacz
Polak wieczny kłótnik

Różni są mówcy
Są brzuchomówcy
Głupiomówcy
I strachomówcy

Coś z Owidiusza
Kiedyś była mowa trawa
Teraz jest mowa cykuta

Fraszka przyszłościowa
Mowa niewyniosła
A do władzy wyniosła

Jest taki jeden
Taki mały
A taki mały

Wystrzegaj się
Nie dobrze być pierwszym
Nie ma kogo kopać

Choroba nieuleczalna
Mową prezesów
Można się zarazić

Gdyby mogły mówić
Nie bierzmy z ludzi przykładu
Nie róbmy świństw

Historia się powtarza
Tyle krakania w polityce
WRON-a odżyła

Protestujmy
Mierni w tłumie
Czują się raźniej

Prosta mowa
Wypowiadaj się konkretnie
Do ręki


Księża- głodnych nakarmić!
Głodnemu kromka chleba
Daje przedsmak nieba

Rozdajcie ubogim
Bogactwo księży
Wiarę zwycięży

Zmęczył się?
Wskrobał się na piedestał
Długo tam nie stał

Wyborcy
Wybrali
Nie ze stali
Twory
Z obory

 W polskim?
Walczyli z sobą zaciekle
Nawet w piekle

Tak bywa
Największym bohaterem
Gdy się jest zerem

Mową trawą?
Odkrył w sobie wielkoluda
Czy mu innych przekonać się uda

Takich wielu
Polityk głuchy i ślepy
Wszystko wie najlepiej


Albo dwa zera
Wielką się szczyci karierą
Zwykłe zero

Nie anielskie?
Bywa że  w politycznym chórze
Śpiewają czartowscy stróże

 Poniżej pasa!
W polityce
Cios po grdyce

Brak treningu
Do władzy się skrabał
Aż go chwycił zawał

A ma!
Nie zasłużył wcale
Na medale

 Historii?
Jego największy błąd
Że porwał go prąd

Ich coraz więcej
W koło pełno notabli
Że biorą nas diabli

Brudna polityka
Argumenty rozumne
W walce użyto trumnę

 Zalety i wady wroga
Wielkie były jego zalety
Wady? żył jeszcze niestety

Kto jest przeciw?
Że jest szlachetny nikt nie zaprzecza
Blask bije także od jego miecza

Rozweselał
Był chociaż tyle warty
By strojono z  niego żarty

Ma przecież zasługi!
Rączki całuje kłania się nisko
Liczy na  stanowisko

Kąpany w mętnej wodzie
Chętnie słucha komplementy
Nawet gdy je plotą męty

Może z Neandertalu?
Najczęściej tak  bywa
Wrogowie się wywodzą z brakującego ogniwa

 A co z poglądami?
Tylko krowa nie zmienia przesądów
Człowiek też im wierny do grobowej deski

 Jest choć trochę zgody
Zbudowali między sobą mosty
Krzywe a nie proste

Jak w przeręblu
Myśli miał tak głębokie
Że tonęli w nich wszyscy wrogowie

 To buhaje
Tyle krów (świętych)
A mleka mało

 Nie ma takich
Czasem polityk gdy ma talent
Zgodę buduje  a nie zamęt

Kiedyś była mowa trawa
Mowa nie ta
Polityczna tandeta

Zgadnijcie kogo mam na myśli
Chce czyścić Augiasza stajnię
A sam utytłany w łajnie

Testament doskonały
Pozostawił po sobie taką przestrogę
Maszerujcie  noga w nogę

Na miazgę
Jeden i drugi nawzajem opluty
I podeptany wzajemnie  przyjaciół buty

Strzeż się pasterzy
Niejeden pasterz niejedną owczarnie
Wyprowadził w pole i zginęli marnie

Oj  ilu głów u moich sąsiadów!
Niejedną głowę zjada
Sukces u sąsiada

Pan Bóg niskich nie lubi
Choć niski wyrasta na herosa
Modli się o władzę wniebogłosa

Na przykład Piłsudski
Odgrzewają muzealnych wodzów
Szkodzili i nadal szkodzą

Nie daj się nabrać
Usta  wielu pełne kadzidła
A w worku szydła

Specjalność  ostatnich lat
Nie wiem czy taka działalność rozumna
Gdy w walce na ciosy bronią jest trumna

Polska specjalność
Na forum publicznym rozmawiają bliźni
A za kulisami by się zagryźli

A kto je ma?
Kto ma czyste lica
Nie potrzebna mu przyłbica

Wystarczy jedno
Czasem kariera
Ma aż dwa zera


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz